Dziś, kiedy czas to pieniądz i wciąż mamy go za mało, trudno sobie wyobrazić, że wieki temu człowiek w ogóle nie posługiwał się zegarkiem, żyjąc w naturalnym rymie przyrody - wstawał ze wschodem słońca i udawał się na spoczynek, gdy słońce chyliło się ku zachodowi. Rozwój cywilizacji ludzkiej sprawił jednak, że zamarzyliśmy o panowaniu nad czasem przynajmniej na tyle, żeby nie tylko wschody i zachody słońca, czy zmienność pór roku regulowały nasze funkcjonowanie. Człowiek zdecydował, że choć z czasem wygrać się nie da, można go zaprzęgnąć do swoich celów i wymyślił zegarek.
Pierwsze tarcze słoneczne, znalezione w Egipcie, datowane są na 3000 lat p.n.e. Zegar słoneczny miał jedną zasadniczą wadę: nie działał w pochmurne dni. Wymyślano więc kolejne wersje czasomierzy: wodne, piaskowe, olejowe, ogniowe. Wciąż jednak były to urządzenia nieprecyzyjne i nie dało się ich nosić przy sobie. No może poza klepsydrą, czyli zegarem, który upływ czasu odmierzał przesypującym się piaskiem, ale klepsydra mogła swojego właściciela poinformować jedynie o tym, że minął pewien okres czasu - kwadrans albo godzina. O tym czy jest rano, południe czy wieczór, taki zegar nie był w stanie poinformować.
Zegary mechaniczne
W XIII wieku pojawiły się pierwsze zegary mechaniczne. Jak wiele innowacyjnych pomysłów, także i pomysł na mechaniczny zegarek narodził się w kręgach przyklasztornych - w średniowieczu to właśnie duchowieństwo było najbardziej wykształconą grupą społeczną, a klasztory często obejmowały mecenatem osoby zajmujące się nauką. Nic też dziwnego, że pierwsze zegary mechaniczne pojawiły się na kościelnych wieżach. Mechanizmy wykuwano z żelaza. Zegary wieżowe wzbogacano o dzwony i kuranty. Najstarsze zegary mechaniczne na budynkach świeckich powstały w wieku XIV, m.in. w Paryżu, Londynie, Strasburgu, a w Polsce - we Wrocławiu. Wciąż jednak zegar był urządzeniem, którego nie można było nosić przy sobie...
W 1504 roku Peter Henlein, norymberski ślusarz, umieścił mechanizm sprężynowy - wynaleziono go ok. 1400 roku - w małym przenośnym pudełku, tworząc w ten sposób zegarek kieszonkowy, który cieszył się popularnością przez ponad pięć stuleci! Jeszcze w czasie Pierwszej Wojny Światowej żołnierze posługiwali się takimi właśnie czasomierzami. Zegarek Henleina mógł pracować przez 40 godzin i był na tyle mały, by zmieścić się w kieszeni płaszcza.
Zegarki na rękę
Pierwsze zegarki na rękę pojawiły się w roku 1790, kiedy genewskie zakłady zegarmistrzowskie Jaquet-Droz (dziś marka Swatch Group) i Leschot wyprodukowały biżuteryjny zegarek na bransolecie. Właśnie z uwagi na ową "biżuteryjność" produktu aż do początków XX wieku zegarki na rękę traktowane były jako... typowo kobiece. Nikt nie przypuszczał, że biżuteryjny zegarek na ozdobnej bransoletce to będzie coś więcej, niż szybko mijająca moda. Na taką wątpliwej urody i funkcjonalności ozdóbkę zżymali się zwłaszcza... panowie, dla których dziś zegarek dobrej marki stanowi niezbywalny wyznacznik statusu materialnego. Jednak w okopach Pierwszej Wojny Światowej okazało się, że to właśnie mały czasomierz - najczęściej wspomniany już zegarek kieszonkowy - pomaga zorientować się jaki dzień i jaka godzina.
I nagle zegarek stracił walor babskiej ozdóbki i stał się niebywale męski... Dziś panowie cenią sobie dwa typy zegarków: klasyczne, na stalowej bransolecie albo skórzanym pasku i sportowe z maksymalną liczbą funkcji. Do pierwszej grupy na pewno zalicza się King Hoon z czarną tarczą o średnicy 38 mm uwieńczoną srebrnymi detalami, do drugiej NAVIFORCE 9110 black&grey wyposażony w datownik oraz pełen kalendarz (dzień tygodnia, tydzień roku).
Od zegarków kwarcowych do wyświetlaczy ciekłokrystalicznych
Napęd mechaniczny królował w zegarkach na rękę do czasu, aż w 1959 roku firma Seiko rozpoczęła prace na stworzeniem zegarka kwarcowego. Powstały w ramach Projektu 59A prototyp wykorzystano do pomiaru czasu na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio w 1954 roku. Prace nad miniaturyzacją prototypu doprowadziły do powstania modelu SEIKO Quartz Astron, który został skierowany do masowej sprzedaży. Był rok 1969. Rok wcześniej George H. Thiess wpadł na pomysł, żeby w zegarkach na rękę zastąpić wskazówki cyfrowym wyświetlaczem. Prototypy takiego modelu pojawiały się już w pierwszej połowie XIX wieku. W roku 1972 na rynek trafił pierwszy zegarek elektroniczny z wyświetlaczem LED - model o nazwie Pulsar. Ledowy wyświetlacz - z uwagi na zbyt duży pobór prądu - szybko zastąpiono wyświetlaczem ciekłokrystalicznym.
Dziś nikt już nie pamięta, że zegarek na rękę traktowany był u swoich początków jako bezsensowny gadżet. Firmy produkujące czasomierze prześcigają się w liczbie dodatkowych funkcji, wśród których kalendarz, kalkulator, stoper czy pulsometr uchodzą już za standardowe. Teraz pora na zegarki inteligentne: z dostępem do sieci i wszystkich aplikacji z socjal mediami na czele. Dziś zegarkiem się płaci i pyta go o prognozę pogody. Oraz na zegarki drewniane i drewniano-korkowe jak damski model Bobo Bird - fenomenalny ekologiczny model obrabiany ręcznie, a przez to nieco inny w każdym pudełeczku.



Komentarze do wpisu (0)








