Słyszeliście kiedyś o “greenery”? Tak nazwano Kolor Pantone w 2017 roku. Ta barwa bardzo szybko stała się motywem przewodnim wesel i do dziś cieszy się ogromną popularnością. I nic dziwnego - greenery to doskonała alternatywa dla wszystkich, którzy mają dosyć pudrowych akcentów. To też powrót do naturalności i doskonała baza dla wesel rustykalnych - słowem: wszystko, czego młode pary szukają dziś w weselach.
Greenery - powrót do źródeł
Po czasach tafty, strojnych sukniach i bukietach pełnych blichtru wróciliśmy nieco bardziej do natury. Z łatwością można zauważyć, że teraz na weselach króluje delikatność. Greenery doskonale wpisuje się w ten nurt - to powrót do łagodnej, nienasyconej zieleni, jaką można spotkać w lesie czy na łące. Wesele w takim nieco botanicznym stylu można zorganizować bardzo różnie. Greenery również lubi strojność - stół Państwa Młodych “spływający” zielonymi bukietami może wyglądać naprawdę zjawiskowo! Z drugiej strony, jeśli preferujecie delikatność i subtelność, to nic nie stoi na przeszkodzie, by postawić na minimalistyczne dekoracje. Tak naprawdę tylko od Was zależy, jak zdecydujecie się zinterpretować to hasło.

Gdzie wykorzystać zieleń?
Wnętrza w stylu greenery raczej nie sprawdzą się na typowych salach weselnych; niezbyt lubią się z boazeriami. Greenery znacznie lepiej wygląda w salach stylizowanych na stodoły czy folwarki; dobrze pasuje do drewnianych wnętrz i tworzy świetną bazę do wizji pary młodej. Co więcej, greenery z powodzeniem można też wykorzystać we wnętrzach industrialnych - bogata zieleń przełamie nieco chłód takiego miejsca i doda mu wyjątkowego uroku.
Greenery - drobne dodatki mają znaczenie
Jak wykorzystać greenery w praktyce? Na początek proponujemy przemyśleć dekorowanie sali! W tym stylu najważniejsza jest oczywiście roślinność, dlatego na stołach lepiej odpuścić sobie kolorowe organzy czy niepotrzebne materiały - lepiej zastąpić je bukietami. Mówiąc “bukiety” nie myślimy jednak o starannie ułożonych i przewiązanych wstążką kwiatach. Roślinność w stylu greenery powinna być nieco “nieokiełznana”, może więc spływać ze stołów kaskadami lub tworzyć girlandę przez długość całego blatu. Tylko od Was zależy, którą opcję uznacie za słuszną! Pamiętajcie jednak, że im więcej zieleni, tym lepiej. Możecie oczywiście dodać drobne akcenty kolorystyczne w postaci barwnych kwiatów - z naturalną zielenią dobrze komponują się różowe, bordowe czy białe odcienie - ważne jednak, by stosować je z umiarem i nie przytłaczać dekoracji.

Greenery w stylizacjach Pana Młodego i Pani Młodej
Jak wykorzystać zieleń w stylizacjach? Najlepiej w bukietach! Pani młoda może postawić na piękne, rozłożyste bukiety, w których nie zabraknie sukulentów, paproci, gałązek oliwnych czy rozmarynu. Do tego można dołożyć np. urocze, bawełniane kulki i przepiękny bukiet gotowy! Dla Pana Młodego najlepiej przygotować delikatny bukiecik do butonierki - tutaj również dobrze sprawdzą się np. subtelne gałązki oliwne, które można połączyć chociażby z delikatnymi, jasnymi kwiatami.
Greenery można też wykorzystać przy wyborze muszki i poszetki. Do nieco bardziej naturalnej stylizacji dobrze będzie pasować drewniana muszka - jeśli do niej dobierzesz poszetkę w kolorze ziemi (beż, ciemna lub stonowana zieleń, brąz), to twoja stylizacja jeszcze bardziej wpisze się we wspomniany nurt. My na wesela polecamy subtelne muszki z motywem florystycznym! Powiedzcie, czy da się lepiej podkreślić styl greenery niz poprzez takie muszki? Chyba nie! Naszym niewątpliwym faworytem jest drewniana muszka H133. Na wesele wybralibyśmy też nieco bardziej bogaty zestaw, czyli drewnianą muchę z poszetką, spinkami do mankietów oraz z uroczą broszką z motywem kwiatowym. Dość uniwersalny kolor poszetki sprawia, że można wykorzystać ją w wielu sytuacjach - dzięki temu będziesz mieć pewność, że to nie był zakup jednorazowy. Podobnie zresztą jest z muchą, wszak drewno o dość neutralnym kolorze pasuje do naprawdę różnych stylizacji! Jeśli chcecie użyć samej muszki, koniecznie sprawdźcie naszą muchę 3D – robi efekt ‘wow’ i naprawdę wspaniale prezentuje się na zdjęciach!

Komentarze do wpisu (0)








